wtorek, 7 lutego 2017

Ogórki kiszone

Po sobotniej wizycie na lokalnym bazarku warzywno-owocowym stwierdzam, że sezon ogórkowy jeszcze trwa.  Można kisić. Kiszone ogórki to podstawa naszej spiżarni. Są dla mnie tak oczywistą oczywistością, że prawie zapomniałam je tu wrzucić. Są różne szkoły dorzucania przypraw do kiszenia: niektórzy wrzucają liście porzeczki, wiśni, dębu itp. U nas to nie występuje.
Do kiszenia potrzebne są:
4 kg ogórków -muszą być dobrej jakości, bo ze złych ogórków nie będzie dobrych ogórków kiszonych. Złotej recepty na znalezienie ogórków dobrych nie mam. Wyglądają z zewnątrz tak samo. Trzeba próbować.
koper w baldachach (z nasionami, nie kwiatkami),
korzeń chrzanu,
ziele angielskie,
czosnek,
listek laurowy
woda i sól
Wykonanie:
Do wyparzonych litrowych słoików ok. 4 ziarenka ziela angielskiego, liść laurowy, 3-4 centymetrowy kawałeczek  chrzanu lub dwa jak ktoś lubi chrzanowe ogórki, 1-2 baldachy kopru, 5 ząbków czosnku. Wg niektórych gospodyń koper należy układać na wierzchu, żeby wchłaniał gazy wydzielany przy fermentacji. Ja wkładam na spód i ogórki są rewelacyjne, więc nie widzę związku między położeniem kopru a ich smakiem. Ważne, żeby był!
Teraz pora na ogórki. Dokładnie je myjemy. Wkładamy pionowo dość ściśle zaczynając od większych a na górze wciskamy mniejsze. Muszą być ciasno ułożone, żeby nie mogły swobodnie pływać w zalewie.
Robimy zalewę solankową: na 1 l wody dajemy 1 łyżkę soli. Zimną solanką zalewamy ogórki. Odstawiamy na 3-4 dni w temp. pokojowej -będą się kisić: krystaliczna woda zmętnieje. Później trzeba je przenieść do piwnicy (lub wstawić do studni jeżeli ktoś posiada takową) -proces fermentacji ulegnie spowolnieniu w niskiej temperaturze.
I same się słoiki zasysają. Nie trzeba ich pasteryzować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz