Po sobotniej wizycie na lokalnym bazarku warzywno-owocowym
stwierdzam, że sezon ogórkowy jeszcze trwa. Można kisić. Kiszone ogórki
to podstawa naszej spiżarni. Są dla mnie tak oczywistą oczywistością,
że prawie zapomniałam je tu wrzucić. Są różne szkoły dorzucania przypraw
do kiszenia: niektórzy wrzucają liście porzeczki, wiśni, dębu itp.
U nas to nie występuje.
Do kiszenia potrzebne są:
4 kg ogórków -muszą być dobrej jakości, bo ze złych ogórków nie
będzie dobrych ogórków kiszonych. Złotej recepty na znalezienie ogórków
dobrych nie mam. Wyglądają z zewnątrz tak samo. Trzeba próbować.
koper w baldachach (z nasionami, nie kwiatkami),
korzeń chrzanu,
ziele angielskie,
czosnek,
listek laurowy
woda i sól
Wykonanie:
Do wyparzonych litrowych słoików ok. 4 ziarenka ziela angielskiego,
liść laurowy, 3-4 centymetrowy kawałeczek chrzanu lub dwa jak ktoś lubi
chrzanowe ogórki, 1-2 baldachy kopru, 5 ząbków czosnku. Wg niektórych
gospodyń koper należy układać na wierzchu, żeby wchłaniał gazy
wydzielany przy fermentacji. Ja wkładam na spód i ogórki są rewelacyjne,
więc nie widzę związku między położeniem kopru a ich smakiem. Ważne,
żeby był!
Teraz pora na ogórki. Dokładnie je myjemy. Wkładamy pionowo dość
ściśle zaczynając od większych a na górze wciskamy mniejsze. Muszą być
ciasno ułożone, żeby nie mogły swobodnie pływać w zalewie.
Robimy zalewę solankową: na 1 l wody dajemy 1 łyżkę soli. Zimną
solanką zalewamy ogórki. Odstawiamy na 3-4 dni w temp. pokojowej -będą
się kisić: krystaliczna woda zmętnieje. Później trzeba je przenieść
do piwnicy (lub wstawić do studni jeżeli ktoś posiada takową) -proces
fermentacji ulegnie spowolnieniu w niskiej temperaturze.
I same się słoiki zasysają. Nie trzeba ich pasteryzować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz