Od jakiegoś czasu piekę chleb na zakwasie. Zaczęłam od prostych przepisów bez dodatków ale i tak zawsze wrzucałam chociaż garść ziaren słonecznika. Aż w końcu proporcje się odwróciły i teraz mąka jest mi potrzebna tylko po to, aby skleić ziarna i inne zdrowotne składniki. Właściwie jest to modyfikacja „chleba zmieniającego życie” Bez mąki jakoś mi nie wyszło, rozlatywało się w rekach więc wymieszałam te już uprażone ziarna z mąką i zakwasem i tak już to stosuję.
Jest to jedyny przepis, z którego obecnie robię chleb, bo jest najlepszy

Długo zachowuje świeżość, można z niego robić pyszne grzanki.
Składniki:
Mąka razowa (typ 2000) do zakwasu
2 szklanki płatków owsianych
pół szklanki migdałów, lub orzechów laskowych lub miksu obydwu
1 szklanka ziaren słonecznika
1/2 szklanki ziaren dyni (łuskanych)
2 łyżeczki nasion chia (nabywam w sklepie na bazarze -można pominąć)
4 łyżeczki nasion babki płesznik (dostępne w aptece)
1 łyżka soli
1 łyżka oleju kokosowego lub rzepakowego nierafinowanego
1 łyżka syropu z agawy (można pominąć)
1 szklanka mąki żytniej razowej
1 szklanka mąki pszennej chlebowej (typ 720) lub zwykłej białej (typ 450)
1 szklanka zakwasu
3 szklanki ciepłej wody
Otręby do wysypania blaszki
Wykonanie:
Najpierw rozmnażamy i pobudzamy zakwas wyjęty z lodówki. Do miski wsypujemy mąkę razową (żytnią bądź pszenną) i dolewamy tyle ciepłej wody, żeby w sumie stanowiło to podwójną objętość zakwasu, który mamy. Dodajemy zakwas i odstawiamy na 3-4 godziny. Po tym czasie odkładamy do lodówki do słoiczka zakwas na następny chleb.
Wszystkie sypkie składniki (oprócz soli) wsypujemy do dużej miski. Dodajemy wodę z rozpuszczoną solą. Na koniec dodajemy zakwas i mieszamy tylko tyle, żeby się wszystko połączyło. Nie ugniatamy, nie wyrabiamy. Po prostu mieszamy. Może być drewnianą łyżką bądź własnymi ręcami (umytymi!).
Foremkę -keksówkę smarujemy olejem i postukując i przechylając nad zlewem obsypujemy otrębami (najlepiej, żeby były dość drobne -obojętnie z jakiego ziarna -mają za zadanie chronić chleb przed przywarciem do blaszki). Do tak przygotowanej formy wlewamy ciasto do wysokości ok. 3/4. Mokrymi paluchami wyrównujemy wierzch.
Jest bardzo ciężkie, więc dużo nie urośnie. Zostawiamy na ok. 6-8 godz. Ja chowam je zawsze w nienagrzanym piekarniku. I niczym nie przykrywam.

Po tym czasie wyjmujemy z piekarnika i przygotowujemy piekarnik. Nagrzewamy go przez 10 minut na maksa. Potem otwieramy, spryskujemy wnętrze wodą ze szczególnie obfitym spryśnięciem spodu (dzięki parze wodnej chleb będzie chrupiący) i od razu szybko wstawiamy foremkę z chlebem. Po 10 minutach zmniejszamy temperaturę do 220 stopni C, po kolejnych 15 minutach do 200. Chleb pieczemy jeszcze przez 35 minut. (W sumie około godziny)
Odkąd zaczęłam go piec inne mi nie smakują


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz