Mój prawiesześcioletni Syn od kilku miesięcy zadaje pytania z różnych dziedzin życia. Właściwie to nawet od kilku tal, ale od miesięcy są dwa pytania w zestawie. Jedno przed odpowiedzią a drugie po. Na każde dostaje odpowiedź. I od razu wali między oczy: A SKĄD WIESZ? No i skąd ja wiem????? takie małe rozbrajające pytanie. Zmusza do zastanowienia. Bo przecież myślimy, że pewne rzeczy wiemy i już. A ja zawsze odpowiadam na pytania dzieci i nigdy nie miałam problemu z tymi pytaniami aż do SKĄD WIESZ. Teraz muszę kluczyć i zmieniać wersje -bo nie kibicuje odpowiedziom "wiem i już" -not maj stajl. I zastanawiam się -po co mu do diaska ta wiedza, skąd ja mam swoją wiedzę? Ale mogę: gloryfikować szkołę: "synku nauczyłam się tego w szkole" albo "przeczytałam w książce". Bo przecież nie powiem "z telewizji", bo jeszcze będzie chciał oglądać....
A tak swoja drogą: Na wszystkie pytania znam odpowiedź -mundra jestem -i SKĄD JA TO WSZYSTKO WIEM? :)
PS. Było też raz -Mamo, a czy ty wiesz wszystko? Hmmmm...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz